Walentynkowe prezenty
Skoro już zadbaliśmy o to, aby odpowiednio nastroić naszą wybrankę przed Dniem Sądu oraz przygotowaliśmy walentynkową kartkę (broń Boże nie odkładajmy tego na ostatni dzień, bo po pierwsze - wyjdzie nam nierówno, po drugie zaś będziemy zbyt przytłoczeni atmosferą walentynkową w same Walentynki, lepiej nasze cierpienia rozłożyć w czasie na raty), czas na sięgnięcie do portfela i uszczuplenie jego zawartości. Teraz dopiero okazuje się, jak istotne były nasze dwutygodniowe zabiegi - im lepiej się spisaliśmy, tym tańszy prezent przeniesie naszą sympatię do krainy wiecznej szczęśliwości. Poza tym przy okazji zawsze możemy w jakiś sposób dowiedzieć się, co sprawi jej akurat w tym czasie wyjątkową przyjemność. Do walentynkowych klasyków należy oczywiście biżuteria, elegancka bielizna, wszelkiej maści przytulanki, jednak choćby nie wiem co, nie wolno nam zapomnieć o chwastach, to znaczy kwiatach. Wprawdzie w myśl wiersza Shelley'a "Filozofia miłości" nie powinniśmy darowywać siostrzyczki-kwiatuszka, jeśli nie darujemy jednocześnie jej braciszka, ale przyjęło się, że liczba kwiatów powinna być nieparzysta.